Reklama

Premiera przy ołtarzu

2018-06-06 12:21

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 23/2018, str. IV

Artur Stelmasiak
Ks. Paweł Chilczuk pierwszą samodzielną Mszę św. odprawiał w nowym parafialnym kościele św. Łukasza na Bemowie

Pierwsze dni wyświęconych neoprezbiterów to prawdziwe tournée przy wielu ołtarzach. Ale każdy kapłan pamięta swoją prymicję, czyli pierwszą Mszę św., którą odprawił samodzielnie

Prymicja w życiu kapłanów to wydarzenie bez precedensu. Cała wspólnota parafialna patrzy na jednego ze swoich wiernych, który przeżywa swoją pierwszą Mszę św. odprawioną samodzielnie. I choć klerycy, a później diakoni przy ołtarzu spędzili tysiące godzin podczas formacji w seminarium, to jednak pierwsza Eucharystia wywołuje u nich drżenie głosu, a także dłoni. – Może na zewnątrz nie było tego widać, ale w środku byłem bardzo przejęty – mówi ks. Paweł Chilczuk, który prymicję odprawiał w swoim parafialnym kościele św. Łukasza na Bemowie. – Starałem się, by wszystko było, jak należy i żebym żadnych słów nie pomylił, by Msza św. była ważna, by nie przeszkadzać innym w modlitwie. Dzięki Bogu moja „premiera” zakończyła się pełnym sukcesem.

Jak z nauką latania

Pierwsza Msza św. odprawiana jest następnego dnia po święceniach kapłańskich, które również są wielkim przeżyciem. W katedrze neoprezbiterzy uczestniczą jednak w koncelebrze, którą prowadzi metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. – W parafii byłem już sam, a wszyscy modlili się, patrząc na mnie. To wielkie przeżycie. Dobrze, że miałem przy sobie doświadczonych księży, na których mogłem liczyć, którzy jak „suflerzy” w razie czego szepnęli słówko albo pomagali gestem – mówi ks. Chilczuk. – Mi również cała wspólnota wiernych i kapłanów pomagała w odprawieniu prymicji. Dzięki temu udało mi się opanować stres – dodaje ks. Bartłomiej Warowny z parafii św. Andrzeja Apostoła na Woli.

Z kapłaństwem jest trochę jak z nauką latania, gdzie pilot uczy się podczas wykładów i ćwiczeń w symulatorze. Neoprezbiterzy wszystko wiedzą w teorii, a przed święceniami w seminarium mieli także egzamin z liturgii, który był zwieńczeniem ich ćwiczeń z odprawiania na „sucho” Mszy św. Ale samodzielna Msza św. to jak pierwszy samodzielny lot z ludźmi na pokładzie. Tak jak pilot, ksiądz musi pokierować modlitwę Eucharystyczną całej wspólnoty. – Pierwsza Msza św. jest niesamowitym przeżyciem. Trzeba się skupić na tym, żeby wszystko się udało, ale także zadbać o swoją kapłańską modlitwę – mówi ks. Bartłomiej Michalski, neoprezbiter z parafii św. Jakuba na Ochocie.

Reklama

Z każdą kolejną Eucharystią jest łatwiej opanować stres, by skupić się modlitewnie z drugiej strony ołtarza, a okazji do Eucharystycznego wtajemniczenia neoprezbiterzy mają bardzo wiele. Pierwsze dwa tygodnie to ciągłe prymicje, które zaczynają się od rodzinnej parafii, a później jest objazd wszystkich ważnych miejsc dla ich formacji. Msze św. odprawiają w zakonach, seminarium przy Krakowskim Przedmieściu, w Urlach, gdzie odbyli pierwszy rok formacji. Podczas tego dwutygodniowego „tournée” mają czas, by nacieszyć się swoim kapłaństwem, ale także modlić się w najważniejszych świątyniach w archidiecezji i w Polsce. – Szczególnie piękne było przeżycie prymicji przed ołtarzem Królowej Polski na Jasnej Górze. Tu odprawialiśmy Mszę św. w skupieniu przodem do Cudownego Obrazu, a więc nikt nas nie rozpraszał – mówi ks. Jakub Pytlakowski, neoprezbiter z parafii Miłosierdzia Bożego w Grodzisku Mazowieckim. – Przecież my przed Matką Bożą urzeczywistnialiśmy Ofiarę Jej Syna.

Prezent na 100-lecie parafii

Prymicja to wielkie święto dla nowego kapłana, ale także dla całej wspólnoty parafialnej. Okazuje się bowiem, że modlitwa wiernych oraz duszpasterstwo posługujących w niej kapłanów zaowocowało kolejnym nowym powołaniem. Teraz widzą, jak zwykły chłopak i jeden z nich poświęcił całe życie Chrystusowi i stoi przy ołtarzu. – To zawsze jest wielkie święto zarówno dla wspólnoty parafialnej, jak i posługujących w niej kapłanów. To również okazja, by Panu Bogu dziękować, bo przecież modlimy się o powołania. Każdy neoprezbiter przy parafialnym ołtarzu jest ukoronowaniem tych modlitw – mówi ks. Jan Popiel, proboszcz parafii św. Łukasza na Bemowie.

Ks. Jakub Pytlakowski rósł razem z budową swojego parafialnego kościoła w Grodzisku Mazowieckim. Jego rodzinny dom znajduje się zaledwie kilkaset metrów od świątyni. – Teraz cała wspólnota razem z chórem przyszła pod mój dom, by zaprowadzić mnie do ołtarza i uczestniczyć w mojej pierwszej samodzielnie odprawionej Mszy św. – mówi neoprezbiter. – Choć byłem bardzo przejęty, to jednocześnie bardzo szczęśliwy.

Ks. Paweł Chilczuk jest już szóstym kapłanem z młodej parafii na Bemowie. Na jego prymicje przyjechali księża pochodzący ze wspólnoty oraz posługujący w niej. Podczas specjalnego błogosławieństwa prymicyjnego klęczało przed młodym księdzem kilkudziesięciu zasłużonych kapłanów. Podobnie wyglądała niedziela w wielu innych parafiach prymicyjnych. Szczególne święto przeżywała wspólnota św. Jakuba przy placu Narutowicza. Parafia obchodzi bowiem jubileusz 100-lecia. – Nie pamiętam, którym jestem księdzem powołanym z mojej parafii, ale to ja jestem prezentem na 100-lecie – żartuje ks. Bartłomiej Michalski.

Prymicje to czas, który pamięta się do końca życia. Przekonani są o tym młodzi kapłani, ale potwierdzają to również ich proboszczowie. – Doskonale pamiętam pierwsze kroki w seminarium, obłóczyny i później jedne i drugie święcenia. Oczywiście pamiętam swoją Mszę św. prymicyjną w rodzinnej parafii. Pierwszą Mszę św. pamiętam, jakby dziś była – wspomina ks. Popiel. – Stresu już się nie pamięta, a w pamięci pozostaje tylko wielka radość.

Archidiecezja Warszawska ma 21 nowych księży, którzy przyjęli święcenia kapłańskie z rąk kard. Kazimierza Nycza. Teraz mają czas, by rozsmakować się w swoim kapłaństwie i nim się cieszyć, ale w sierpniu trafią na swoje pierwsze parafie. To te wspólnoty wiernych oraz kapłanów będą teraz cieszyły się darem powołania neoprezbiterów, ale także będą odpowiedzialne za piękny dar ich kapłaństwa. Oni nadal potrzebują modlitwy, ciepłego przyjęcia i dobrego słowa tego lokalnego Kościoła, czyli wspólnoty ludzi, którym będą służyć. – Jestem bardzo szczęśliwy, ale wiem, że to szczęście jest również wielkim zobowiązaniem. Jestem księdzem i chcę dawać świadectwo o Chrystusie 24 godziny na dobę – mówi ks. Bartłomiej Warowny.

Tagi:
neoprezbiterzy

Święcenia kapłańskie

2018-06-06 12:21

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 23/2018, str. IV

W archikatedrze lubelskiej odbyły się święcenia prezbiteratu. 26 maja podczas uroczystej Eucharystii z rąk abp. Stanisława Budzika święcenia kapłańskie przyjęło 6 diakonów Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie

Marek Kuś
Nałożenie rąk

W przeddzień święceń kapłańskich, podczas Nieszporów w Metropolitalnym Seminarium Duchownym, alumni 6. roku wobec całej wspólnoty złożyli uroczyste Wyznanie Wiary, które przyjął rektor. – Dziwna to chwila, bo przecież wiarę swoją katolicką wyznawali wśród nas przez lata słowem i czynem, a jednak wypowiedzą uroczyste słowo wierzę. Ale bodaj w ich ustach i naszych myślach zabrzmią one tak, jakby powiedzieli słowo kocham. Padnie słowo wierzę, wybrzmi słowo kocham – mówił rektor MSD ks. Jarosław Marczewski. Podczas uroczystości diakoni, a wkrótce prezbiterzy, otrzymali pamiątkowe stuły z datą święceń kapłańskich oraz logo seminarium. W Liturgii uczestniczyli wychowawcy i ojcowie duchowni oraz diakoni i alumni odbywający formację w seminarium.

Uroczysta Liturgia z obrzędem udzielenia święceń prezbiteratu zgromadziła biskupów, kapłanów, osoby życia konsekrowanego oraz świeckich. Licznie reprezentowane były te parafie, z których pochodzą nowi kapłani. Mszy św. przewodniczył abp Stanisław Budzik; sprawowali ją biskupi: Mieczysław Cisło, Józef Wróbel, Artur Miziński i Ryszard Karpiński oraz kilkudziesięciu kapłanów.

– Powołani do świętości mają ku niej prowadzić bliźnich – mówił we wprowadzeniu do Liturgii abp Stanisław Budzik. Metropolita zachęcił uczestników Eucharystii do modlitwy w intencji tych, których Duch Święty namaści i pośle, aby jak Maryja z radością przyjmowali wolę Bożą, nieśli innym Chrystusa i pomnażali otrzymane dary.

W homilii abp Stanisław Budzik nawiązał do fragmentu Ewangelii św. Jana, w której Chrystus Zmartwychwstały trzy razy pyta św. Piotra o miłość. Przywołanie „egzaminu z miłości” było okazją do przypomnienia, że „im większa odpowiedzialność, tym większa musi być miłość”. – Kochasz, więc mogę ci zaufać. Dla wierzącego ważny jest krok w miłość, z żarem serca – mówił Pasterz. Wskazując na owoce takiej miłości, abp Budzik przywołał św. Jana Pawła II, dla którego „ewangeliczne więcej” znaczyło również akceptację cierpienia i trudu. Metropolita przywołał kwietniową pielgrzymkę środowiska KUL do Rzymu, podczas której sprawował Mszę św. przy grobie św. Jana Pawła II. Z kaplicy św. Sebastiana widoczne są słowa Jezusa: „Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara; Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci”. Nawiązując do tych słów abp Budzik mówił do nowych kapłanów: – Dziś Chrystus zdaje się mówić to samo do każdego z was. Ja za Chrystusem kieruję je do was i zapewniam o modlitwie, aby nie ustała wasza wiara, jaką otrzymaliście na chrzcie świętym, która przez lata wzrastała i umacniała się. Odwołując się do słów papieża Benedykta XVI, Metropolita Lubelski mówił do nowych kapłanów, że tajemnica dobrego kapłaństwa tkwi w modlitwie: – Kapłan, który się dużo modli, który modli się dobrze, zostaje stopniowo wywłaszczony z siebie samego i coraz bardziej zjednoczony z Jezusem Dobrym Pasterzem i Sługą braci. Upodabniając się do Niego, również ksiądz daje życie za owce, które zostały mu powierzone. – Składając przyrzeczenia, musisz kochać więcej niż inni, więcej niż inni się modlić, więcej dawać z siebie, więcej wymagać od siebie. Bo od dziś Chrystus powierza ci wielką odpowiedzialność – podkreślał Pasterz.

Po zakończeniu uroczystości neoprezbiterzy otrzymali dokument potwierdzający przyjęte święcenia. Parafie, w których podejmą swoją pierwszą posługę, poznają podczas dorocznego spotkania kapłanów archidiecezji 20 czerwca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Watykan: spotkanie w sprawie nadużyć seskualnych ma mieć charakter modlitewny, katechetyczny i operacyjny

2019-01-16 16:07

kg (KAI) / Watykan

Lutowe spotkanie biskupów z całego świata w Watykanie w sprawie ochrony nieletnich przed nadużyciami seksualnymi ze strony duchownych będzie miało charakter modlitewny, rozeznaniowy, katechetyczny i operacyjny. Jego cel „jest całkowicie jasny”: chodzi o to, aby wszyscy biskupi jednoznacznie wiedzieli, co mają robić, aby zapobiegać i zwalczać światowy dramat takich nadużyć. Mówi o tym komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ogłoszony 16 stycznia.

Tama66/pixabay.com

Zwraca on uwagę, że Franciszek wie, iż na ten problem globalny można udzielić jedynie odpowiedzi globalnej, dlatego pragnie, aby zapowiadane spotkanie było zgromadzeniem duszpasterzy a nie sympozjum naukowym. Ma to być spotkanie na modlitwie i w duchu rozeznania, a zarazem katechetyczne i operacyjne.

Dla Ojca Świętego sprawą podstawową jest to, aby biskupi, którzy przybędą do Rzymu, po powrocie do swych krajów i diecezji, mieli świadomość zasad, jakie należy stosować i podejmowali w ten sposób kroki niezbędne do zapobiegania nadużyciom, na rzecz ochrony ofiar oraz aby żaden przypadek nie był ukryty ani nierozpoznany – stwierdza dokument Biura Prasowego.

Przypomina ponadto – w obliczu wielkich oczekiwań, towarzyszących przyszłemu spotkaniu – że Kościół nie rozpoczyna dopiero walki z nadużyciami. Ogólnoświatowe zgromadzenie biskupów w Watykanie jest jedynie etapem „na bolesnej drodze, którą nieprzerwanie i zdecydowanie przemierza Kościół od ponad piętnastu lat” – podkreślono w oświadczeniu watykańskim.

W spotkaniu z udziałem i pod przewodnictwem papieża, które odbędzie się w Watykanie w dniach 21-24 lutego, spodziewany jest udział ponad 120 przewodniczących krajowych konferencji biskupich z całego świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem