Reklama

ŚDM w Wilanowie

2019-01-30 11:36

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 5/2019, str. I

Magdalena Kowalewska

Wspólna modlitwa, adoracja i uwielbienie. W ten sposób młodzi przeżywali w Świątyni Opatrzności Bożej „Panamę w Warszawie”

W dolnym kościele młodzież mogła uczestniczyć w adoracji Najświętszego Sakramentu oraz przystąpić do spowiedzi. Modlono się też wstawienniczo. – Przybyliśmy tutaj z różnych dzielnic Warszawy po to, żeby łączyć się z papieżem Franciszkiem i uczestnikami Światowych Dni Młodzieży – powiedziała „Niedzieli w Warszawie” Magdalena Zdrojewska, odpowiedzialna za koordynację wolontariatu. – Cieszę się, że mogę tutaj być. Nie mogłam uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży ze względu na odległość i kosztowną podróż, a „Panama w Warszawie”, to okazja to wspólnego przeżywania tego wydarzenia – wyznała Dominika Kostrzębska.

Spotkanie, zorganizowane przez Wspólnotę Emmanuel, prowadził raper Michał PAX Bukowski. Młodzież uczyła się m.in. hymnu 34. Światowych Dni Młodzieży, a także wysłuchała licznych świadectw i pozdrowień od swoich rówieśników z obu warszawskich diecezji, którzy pojechali do Panamy.

Reklama

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś mówił młodym, że dla Boga nie ma ludzi nieważnych. – Możesz mieć 12 lat i jesteś ważny dla Boga i On jest gotów rozmawiać z Tobą o zbawieniu świata. Nie uważa ciebie za mało poważnego partnera do tej rozmowy – wskazywał abp Ryś. Wiele mówił również o powołaniu młodych ludzi i trudności w podejmowaniu przez nich decyzji. Wskazał, że żyjemy w kulturze tymczasowości. – Boimy się decyzji, zwłaszcza takiej, która miałaby nas związać na całe życie. Nie decydujemy się na małżeństwo nierozerwalne, na śluby wieczyste, na kapłaństwo z niezatartym znamieniem– wyliczał abp Ryś. Zawracał uwagę, że podejmowanie decyzji powinno być oparte na relacji z Bogiem. Wskazywał również na Maryję jako Tę, która zaufała Bogu.

Centralnym wydarzeniem spotkania młodych w Świątyni Opatrzności Bożej była Msza św., której przewodniczył metropolita warszawski. Kard. Kazimierz Nycz mówił, że „Panamę w Warszawie”, podobnie jak kiedyś, podczas ŚDM w Sydney czy Toronto, zorganizowano po to, by przeżywać ŚDM „tu, teraz, dziś”. – Chodzi o realne uczestnictwo, a nie tylko oglądanie w telewizji czy Internecie – mówił kard. Nycz. Podziękował również młodym za wybór Jezusa oraz „radosną i pogodną obecność” w Świątyni Opatrzności Bożej. Podczas Eucharystii odtworzono homilię papieża Franciszka z Mszy św. kończącej ŚDM w Panamie.

Tagi:
ŚDM w Panamie

Reklama

Panama przemieniła moje serce

2019-03-06 10:19

Piotr Kochmański
Edycja przemyska 10/2019, str. VI

Archiwum autora
Autor z uczestniczkami ŚDM w Panamie

Mam na imię Piotrek, pochodzę z Markowej. Na początku chciałbym zdradzić, że choćbym nie wiem jak się starał, nie będę w stanie oddać w pełni tego, co przeżyłem podczas ŚDM w Panamie. Ludzie byli tam tacy otwarci, pełni miłości, dobroci, czułości i radości. W życiu nie doświadczyłem czegoś takiego. Trudno to opisać, to trzeba przeżyć. Mógłbym tam po prostu zamieszkać na stałe. Tak bardzo tęsknię za tymi ludźmi! Mam wielkie pragnienie, aby nauczyć się hiszpańskiego i kiedyś wyruszyć na misje jako wolontariusz do jakiegoś kraju hiszpańskojęzycznego. Gdzie mnie Bóg poprowadzi.  Podczas ŚDM Papież mówił prosto do mojego serca. To jest mój Papież, papież ludzi prostych, chorych i ubogich.

W pierwszym tygodniu mieliśmy dni diecezji w miejscowości – La Arena. Gdy dotarliśmy na miejsce, tłumy wolontariuszy powitały nas, śpiewając i grając. Wszyscy rzucali się nam na szyję, czule przytulając – w ten sposób lokalna ludność wyrażała wielką radość z naszego przybycia. Następnie orkiestra z wokalistką zorganizowała dla nas spontaniczną zabawę przy tradycyjnych dźwiękach i rytmach typowych dla kultury panamskiej. Takiego przywitania i tak wielkiej otwartości nikt z nas się nie spodziewał. Czekali na nas, a my na nich, dwa i pół roku.

Rodziny i modlitwa

Po zabawie poznaliśmy rodziny, u których nocowaliśmy. Moja rodzina za wiele nie posiadała, nie byli to bogaci ludzie, ale dzielili się wszystkim, co mieli. Tak mnie polubili, że proponowali mi, żebym u nich zamieszkał, jeśli tylko bym zechciał, i dodali, że ich dom jest moich domem. Dawali mi dużo ciepła, co było dla mnie poruszające. W Polsce ludzie czasami boją się okazywać uczucia, tam, w Panamie, przeciwnie – nie potrafią ich nie okazywać.

Jeśli chodzi o Msze św. i adoracje były one bardzo spontanicznie i szczere. Poruszały moje serce. W diecezji zorganizowano dla nas m. in. wieczór kultur, na który rodziny ubrały nas w tradycyjne panamskie stroje. Podczas tej imprezy każdy kraj prezentował coś swojego. Gdy wyjeżdżaliśmy z La Arena czułych uścisków nie było końca. Był to bardzo poruszający moment.

Spotkania z Papieżem

Papież mówił dużo o miłości i wolności, krytykował myślenie, że chrześcijaństwo to zbiór praw i zasad. Ocenił takie pojmowanie wiary jako odpychające. Zwracał uwagę na tych, którzy chcą dzielić, i na nas, którzy chcą wprowadzać pokój. Pytał, czy chcemy być budowniczymi mostów? Odpowiadaliśmy: Chcemy! W piątek na Drodze Krzyżowej mówił dużo o Maryi, żeby tak jak Ona być blisko cierpiących i aby wstawać po upadkach. Papież mówił też o chorych, niepełnosprawnych i pytał, czy oni zasługują na miłość? Najbardziej jednak zapamiętałem cztery elementy, których funkcjonowanie jest potrzebne do zdrowego rozwoju, tj. rodzina, wspólnota, praca i edukacja. Jeśli czegoś nie ma, człowiek w coś ucieka. Następca św. Piotra pytał dorosłych, jakie warunki do życia zapewniają młodym i zachęcał, aby potrafili spojrzeć na młodych ich oczyma. Na koniec mówił, że my, młodzi, jesteśmy teraźniejszością, jesteśmy teraz.

Moja codzienność

Pan Bóg uczynił wielkie cuda. Po tym ŚDM-ie chcę przenosić atmosferę i ducha spotkania z papieżem na moją codzienność, na ludzi, których spotykam każdego dnia. Mam być przecież teraźniejszością. Jak więc mógłbym tak nie czynić? Wiara musi być żywa, nie można jej zamykać, bo inaczej staje się martwa. Jeśli Bóg będzie chciał, wrócę do Panamy i spotkam się z moimi rodzinami, braćmi i siostrami. Jeśli taka będzie Jego wola, to pojadę na misje do Ameryki Łacińskiej. Bardzo tego pragnę. Bóg będzie mi wszystko stopniowo wyjawiał w ciszy. Na razie jednak skupiam się na tu i teraz i na niczym innym. Mam też pragnienie częstego odmawiania Koronki do Miłosierdzia Bożego. To zapewne za sprawną moich przyjaciół z Polski oraz pewnej Panamki – Marii, którą spotkaliśmy w Panama City. Zamierza nauczyć się języka polskiego i wstąpić do zakonu w Polsce, a następnie zostać apostołką Bożego Miłosierdzia. Zachęcam Was wszystkich do pojechania na ŚDM do Lizbony. Życzę Wam dużo miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włoskie miasta przypominają o świadectwie męczenników

2019-03-23 18:13

vaticannews / Rzym (KAI)

Z inicjatywy Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w potrzebie” wiele pomników oraz ważnych obiektów kilku włoskich miast pod koniec tygodnia zostanie rozświetlonych na czerwono. W ten sposób zostanie przypomniane świadectwo męczenników chrześcijańskich, którzy dzisiaj w wielu miejscach świata oddają życie za wiarę. W 2018 r. zginęło 40 misjonarzy oraz ich współpracowników. To dwukrotnie więcej niż poprzedniego roku.

Heimdall / pl.wikipedia.org

W inicjatywę włączyły się władze lokalne oraz wspólnoty kościelne kilku miast: Albenga, Legnano, Pistoi oraz San Remo. Z tej okazji w sobotę rozbłyśnie na czerwono m.in. kościół Najświętszego Zbawiciela w Legnano, mieście położonym na północny zachód od Mediolanu, a następnego dnia zostanie rozświetlony ratusz oraz fontanna na centralnym placu tego miasta. W nocy z 23 na 24 marca czerwony kolor przybiorą także katedra w Albenga, mieście położonym nad Zatoką Genueńską oraz sanktuarium maryjne na wybrzeżu w San Remo.

Nie zabraknie również świadectw współczesnych męczenników, m.in z Nigerii. Będą one zawierały opowieści o dramatycznych warunkach życia chrześcijan, którzy cierpią z powodu wiary i żyją w nieustannym zagrożeniu. Podczas Mszy odprawianych w niedzielę w San Remo będą zbierane ofiary na sfinansowanie studiów 120 młodych seminarzystów diecezji Umahia oraz Sokoto w Nigerii. W Pistoi natomiast zostanie przybliżona aktualna sytuacja chrześcijan w Syrii dzięki obecności księdza Ihaba Alrachida z grecko-melchickiej diecezji Damaszku. Wraz z rozpoczęciem wieczornej Mszy zostaną oświetlone na czerwono: katedra oraz siedziba władz miasta.

Jutro obchodzony jest XXVII Dzień modlitwy i postu z okazji wspomnienia męczenników misjonarzy. Przypada on w 38. rocznicę zamordowania arcybiskupa San Salwador, św. Oscara Romero.

Dzień wspomnienia misjonarzy męczenników zrodził się w 1993 r. z inicjatywy włoskiego Młodzieżowego Ruchu Misyjnego. Tegorocznym hasłem są słowa: „Z miłości do mojego ludu nie będę milczał” (Iz 62, 1). Temat jest inspirowany świadectwem Oskara Romero, świętego z Ameryki, który miał pełną świadomość, że kochać Boga oznacza kochać braci, oznacza bronić ich praw, dzielić ich obawy i trudności. Ruch Misyjny zwraca uwagę, że temat obchodów podkreśla znaczenie działania zgodnego z wiarą, do którego jesteśmy wezwani jako chrześcijanie, uczniowie misjonarze, nosiciele Dobrej Nowiny. Nie możemy milczeć w obliczu zła. To oznaczałoby zdradę zadania, które zostało nam powierzone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem