Reklama

Kard. Nycz w Boże Ciało: Chrystus potrzebuje dziś Kościoła wrażliwego

2018-05-31 14:06

pgo / Warszawa (KAI)

Wojciech Łączyński/archwwa.pl

Dziś Chrystus potrzebuje Kościoła wrażliwego na współczesne biedy, na bezdomnych, samotnych, na szukających schronienia, czy nowej ojczyzny. Kościół nigdy nie może powiedzieć: "to nie jest nasza sprawa, to nie jest nasz problem" - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas warszawskich obchodów Bożego Ciała, które rozpoczęła uroczysta Msza św. o godz. 10.00 w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Po Eucharystii rozpoczęła się centralna procesja, gdzie przy czwartym ołtarzu na pl. Piłsudskiego metropolita warszawski wygłosił kazanie.

Kard. Nycz podkreślił, że uroczystość Bożego Ciała jest nierozłącznie związana z Wielkim Czwartkiem i Wielkim Piątkiem. - W Eucharystii dokonuje się przemiana darów tej ziemi – chleba i wina – w Ciało i Krew Chrystusa, po to by się dokonywała przemiana naszego życia. A my przemienieni świętą eucharystią byśmy przemieniali świat, byli solą tej ziemi i światłem świata. O tym nam przypomina każda, także dzisiejsza procesja Bożego Ciała - mówił.

Metropolita warszawski zaznaczył, że Eucharystia powinna przenikać całe życie codzienne i publiczne. - Powinien być znakiem trwałej obecności Chrystusa, obecności konkretnej, żywej także pośród naszych domów, jako pulsujące serce Warszawy. Tak się dzieje dziś, gdy trwamy w modlitwie, uwielbieniu i dziękczynieniu - podkreślił. Jak dodał, naszą odpowiedzią jest modlitwa, adoracja, wyznanie wiary i gotowość przemieniania z Jezusem naszego życia i świata, do którego posyła nas Jezus.

Hierarcha przypomniał, że przy 4 ołtarzach usłyszeliśmy jak Jezusa zaprasza nas na Ucztę Eucharystyczną. - Dlatego wychodzimy na ulice, na peryferie, na obrzeża, by ewangelizować, by nieść Chrystusa wszystkim - mówił.

Reklama

-Jezus jest wrażliwy, nie jest obojętny. Dziś Chrystus potrzebuje Kościoła wrażliwego na współczesne biedy, na bezdomnych, samotnych, na szukających schronienia, czy nowej ojczyzny. Kościół nigdy nie może powiedzieć: "to nie jest nasza sprawa, to nie jest nasz problem". Stosunek do biednych, potrzebujących, opuszczonych jest miarą dojrzałości społeczeństwa.

Kard. Nycz zaznaczył, że aby przynosić owoc życia chrześcijańskiego, trzeba być wszczepionym w Chrystusa, który jest winnym krzewem. - Trwanie w Chrystusie, Komunia z Jezusem, jest równocześnie Komunią z Kościołem jego mistycznym Ciałem. To ważne w czasie, gdy wielu próbuje mówić "Chrystus - tak, Kościół – nie" - podkreślił.

Metropolita warszawski odniósł się do obchodzonej w tym roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Przy ołtarzach procesji towarzyszyła refleksja nad historią Polski, w której realizuje się historia zbawienia. - Przy każdym z ołtarzy reflektowaliśmy nad jedna z czterech dróg naszej trudnej polskiej wolności. Dziękujemy za jej odzyskanie w 1918 roku - mówił kardynał. Dodał, że przynajmniej połowa tego czasu nie była jednak czasem pełnej i pięknej wolności.

Hierarcha przypomniał, że ołtarze symbolizowały drogę nauki, wiary i wrażliwości na biedę, ilustrowana przez św. Jana Kantego. Z kolei droga świętości wiary i troski o młode pokolenie, symbolizowana była przez św. Stanisława Kostkę, przy ołtarzu na tle naszego warszawskiego seminarium. Droga kultury i sztuki nawiązywała do Jana Kochanowskiego i mieszkającym przy kościele ss. wizytek – ks. Jana Twardowskiego. Droga historii była przeplatana postaciami Jana III Sobieskiego, Józefa Piłsudskiego czy ks. Ignacego Skorupki. - Wielu wielkich Polaków, świętych, ludzi kultury, nauki, mądrze prowadzonej polityki, trzeba by jeszcze domalować z okresu drugiej części tych 100 lat, za które dziękujemy - dodał.

Na zakończenie kard. Nycz przypomniał, że 37 lat temu na placu Piłsudskiego odbył się pogrzeb Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Zachęcił wszystkich zgromadzonych do modlitwy o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia. Zaprosił także zgromadzonych na Święto Dziękczynienia w nadchodzącą niedzielę, która odbędzie się z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Centralny orszak procesyjny przeszedł ul. Świętojańską na Plac Zamkowy, następnie Krakowskim Przedmieściem i ul. Królewską na Plac Piłsudskiego. Procesja zatrzymała się przy czterech ołtarzach. Zbudowali je: pierwszy – studenci z duszpasterstwa akademickiego św. Anny, drugi – rzemieślnicy z Cechu Rzemiosł, trzeci – nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej i czwarty – Wojsko Polskie.

W tym roku, w związku z setną rocznicą odzyskania niepodległości Polski wystrój ołtarzy nawiązuje do obrazu jednego z najwybitniejszych polskich malarzy religijnych XX w. Jana Henryka Rosena pt. „Polonia Mater Sanctorum”. Obraz ten został namalowany w 1936 r. na Międzynarodową Wystawę Prasy Katolickiej w Watykanie, a obecnie znajduje się w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

Kolejne ołtarze na trasie procesji symbolicznie ukazywały cztery drogi do wolności - nauki, kultury, wiary oraz wybitne postaci z historii Polski.

Tagi:
kard. Kaziemierz Nycz

Kard. Nycz na Mszy św. za Pawła Adamowicza: nienawiść to droga donikąd

2019-01-14 21:01

lk / Warszawa (KAI)

Śmierć śp. Pawła Adamowicza uczy nas, że nienawiść i przyzwolenie na to, by ona się rozszerzała, to droga donikąd. Nigdy nie wolno deptać godności człowieka - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy św. w intencji zmarłego w poniedziałek prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W żałobnej Eucharystii pod przewodnictwem metropolity warszawskiego uczestniczyły najwyższe władze państwowe z prezydentem Andrzejem Dudą i premierem Mateuszem Morawieckim.

"Jesteśmy zasmuceni, a nawet zszokowani tragiczną, niespodziewaną śmiercią Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska" - rozpoczął swoją homilię kard. Kazimierz Nycz. - To, co znalazło swoje wypełnienie w dzisiejszej śmierci śp. Pawła samo z siebie jest i powinno być czasem refleksji, skupienia i modlitwy, ale oby także stało się homilią i kazaniem dla wszystkich wierzących w Chrystusa i dla wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce - dodał.

Jak podkreślił, najlepiej byłoby w tym momencie w świątyni zamilknąć i "trwać w tej ciszy, refleksji nad śmiercią człowieka znanego - śmiercią tragiczną, chciałoby się powiedzieć: bezsensowną".

"Przychodzimy tutaj dzisiaj przede wszystkim po to, by się modlić za naszego brata Pawła, aby dobry i miłosierny Bóg szeroko otworzył mu bramy Nieba" - dodał kardynał. - Przychodzimy tu wszyscy, by być solidarnymi z rodziną Zmarłego, która najbardziej dotkliwie przeżywa tę śmierć i w solidarności z przyjaciółmi, ale także z mieszkańcami Gdańska, solidarnymi z ludźmi dobrej woli, którzy przeżywają tę śmieć z bólem i smutkiem" - mówił metropolita warszawski.

"Tej solidarności nie wolno nam zabić, nawet gdyby - choć tego nie wiemy - chciał to zrobić ten, który był zabójcą" - podkreślił hierarcha.

"Przyszliśmy także, by powiedzieć zdecydowane nie wszelkiej nienawiści, podziałom, często bezsensownym, wszelkim uprzedzeniom; by powiedzieć natomiast tak - dla miłości braterskiej, dla wspólnoty, która nikogo nie wyklucza, ale ubogaca wszystkich, którzy tę wspólnotę chcą budować - na poziomie miasta, jak to czynił śp. Paweł, czy na poziomie Ojczyzny, czy we wszystkich naszych małych wspólnotach, w których realizuje się nasze życie" - tłumaczył kard. Nycz.

Hierarcha zastanawiał się także nad często stawianymi w tak trudnych sytuacjach pytaniami o nagłą śmierć człowieka: dlaczego? Dlaczego tak wcześnie? Dlaczego tak tragicznie?

"To są zawsze trudne pytania i jeszcze trudniejsze są na nie odpowiedzi. Tymczasem Pan Jezus dziś mówi: Marto, Mario, ja jestem zmartwychwstanie i życie. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Nam zasmuconym, przeżywającym traumę po śmierci śp. Pawła Pan Jezus także mówi te słowa. Tylko w Jego krzyżu, tylko w Jego zmartwychwstaniu możemy zrozumieć to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniej doby w naszej Ojczyźnie" - wyjaśnił kaznodzieja.

- A resztę dopowiada nam św. Paweł: "Nikt z nas nie żyje dla siebie. Nikt z nas nie umiera dla siebie. I w życiu, i w śmierci należymy do Pana. Świętej pamięci Paweł nie żył dla siebie. Żył dla swojej rodziny, dla swojego miasta - mówił kard. Nycz, przypominając następnie drogę zawodową Pawła Adamowicza, w tym jego wieloletnią prezydenturę Gdańska i zaangażowanie na rzecz wspólnoty tamtejszych mieszkańców. Paweł Adamowicz włączał się też nierzadko w inicjatywy o charakterze ogólnopolskim.

Co nam ta śmierć mówi? Czego chce nas nauczyć? - pytał na zakończenie homilii kard. Nycz. "Niewątpliwie uczy nas tego, że nienawiść i przyzwolenie na to, by ona się rozszerzała to droga donikąd: że nie wolno, nigdy nie wolno nie szanować i deptać godność człowieka" - podkreślił.

Jak dodał, śmierć śp. Pawła Adamowicza jest wołaniem o rachunek sumienia z naszej postawy miłości braterskiej, z naszego działania prospołecznego. Jest to wołanie do polityków, do ludzi mediów, ale także do Kościoła. - Czy każdy z nas, na swoim miejscu życiowego powołania robi to wszystko, co do niego należy? Czy nie milczeliśmy wtedy, kiedy trzeba było wołać o miłość, zgodę, wspólnotę oraz ją po prostu swoim codziennym życiem budować? - pytał metropolita warszawski.

Zaapelował o refleksję nad tymi słowami i o modlitwę za zmarłego prezydenta Gdańska, za jego rodzinę i mieszkańców miasta oraz o to, by iść drogą miłości i przebaczenia zawsze wtedy, gdy chcemy służyć dobru wspólnemu. Poprosił także o modlitwę w intencji Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł Franciszek Jakowczyk, który wszystko oddał Ojczyźnie

2019-01-10 15:12

Agnieszka Bugała

Jakub Szymczuk/KPRP
Franciszek Jakowczyk

W październiku ub. r. prezydent Andrzej Duda przywrócił mu polskie obywatelstwo.

więcej o tym wydarzeniu pisaliśmy tutaj:

http://www.niedziela.pl/artykul/139967/nd/Wszystko-oddal-Ojczyznie

Franciszek Jakowczyk urodził się w 1928 r. w Samołowiczach obok Pacewicz (gmina Piaski, powiat Wołkowysk) w rodzinie inteligenckiej. Jego ojciec Włodzimierz był wojskowym i w czasach I wojny światowej służył w Legionach Piłsudskiego. Matka Anna pracowała jako nauczyciel historii w szkole wiejskiej. Tragicznym dla rodziny Jakowczyków okazał się rok 1939. Samołowicze okupowały wojska radzieckie. W 1941 roku do wsi i okolic. po Sowietach, przyszli nowi okupanci – Niemcy. Franciszek Jakowczyk wstąpił do AK i otrzymał pseudonim „Karny”. Uczestniczył w różnych operacjach. Był w oddziale „Wróbla” z bratem Weroniki Sebastianowicz (należała do AK i działała w polskim podziemiu antykomunistycznym ziemi wołkowyskiej także po zakończeniu II wojny światowej) – Antonim Oleszkiewiczem „Iwanem”. Był uczestnikiem jednej z ostatnich udanych akcji podziemia wołkowyskiego. W kwietniu 1948 roku oddział „Wróbla” dokonał likwidacji Daniły Tomkowa, szefa partii komunistycznej w rejonie mostowskim. Niedługo po tym Franciszek Jakowczyk został schwytany i przewieziony do więzienia w Wołkowysku, a potem do Grodna. Na początku lat 50. Jakowczykowi udało się zbiec, wkrótce jednak został złapany i skazany na śmierć. Wyrok zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności, z których 15 lat spędził w więzieniu. Wyszedł na wolność w 1969 roku. Wnioskował o amnestię, w ramach podpisanej umowy między ZSRR i Polską o repatriacji, ale nie otrzymał z Moskwy odpowiedzi pozytywnej. „Nie podlega repatriacji ze względu na ciężką zbrodnię przeciwko narodowi ZSRR” - napisano. Po wyjściu z łagru szukał miejsca do zamieszkania, bo do Polski go nie wpuszczano. Pojechał tam, gdzie „Polska była niedaleko” – do Dowbysza, gdzie wówczas mieszkała duża grupa  Polaków. Tam założył rodzinę, znalazł pracę i prowadził gospodarstwo. Franciszek Jakowczyk zawsze podkreślał, że jest Polakiem i z polskiego obywatelstwa nigdy nie zrezygnował.

Polskie obywatelstwo odzyskał dopiero z rąk prezydenta Andrzeja Dudy w październiku 2018 roku. Stowarzyszenia Odra Niemen przywiozło Franciszka do Polski wczesną wiosną 2018r. Chciał otrzymać polskie obywatelstwo i umrzeć w Polsce. Pogrzeb żołnierza odbędzie się w przyszłym tygodniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Watykan: spotkanie w sprawie nadużyć seskualnych ma mieć charakter modlitewny, katechetyczny i operacyjny

2019-01-16 16:07

kg (KAI) / Watykan

Lutowe spotkanie biskupów z całego świata w Watykanie w sprawie ochrony nieletnich przed nadużyciami seksualnymi ze strony duchownych będzie miało charakter modlitewny, rozeznaniowy, katechetyczny i operacyjny. Jego cel „jest całkowicie jasny”: chodzi o to, aby wszyscy biskupi jednoznacznie wiedzieli, co mają robić, aby zapobiegać i zwalczać światowy dramat takich nadużyć. Mówi o tym komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ogłoszony 16 stycznia.

Tama66/pixabay.com

Zwraca on uwagę, że Franciszek wie, iż na ten problem globalny można udzielić jedynie odpowiedzi globalnej, dlatego pragnie, aby zapowiadane spotkanie było zgromadzeniem duszpasterzy a nie sympozjum naukowym. Ma to być spotkanie na modlitwie i w duchu rozeznania, a zarazem katechetyczne i operacyjne.

Dla Ojca Świętego sprawą podstawową jest to, aby biskupi, którzy przybędą do Rzymu, po powrocie do swych krajów i diecezji, mieli świadomość zasad, jakie należy stosować i podejmowali w ten sposób kroki niezbędne do zapobiegania nadużyciom, na rzecz ochrony ofiar oraz aby żaden przypadek nie był ukryty ani nierozpoznany – stwierdza dokument Biura Prasowego.

Przypomina ponadto – w obliczu wielkich oczekiwań, towarzyszących przyszłemu spotkaniu – że Kościół nie rozpoczyna dopiero walki z nadużyciami. Ogólnoświatowe zgromadzenie biskupów w Watykanie jest jedynie etapem „na bolesnej drodze, którą nieprzerwanie i zdecydowanie przemierza Kościół od ponad piętnastu lat” – podkreślono w oświadczeniu watykańskim.

W spotkaniu z udziałem i pod przewodnictwem papieża, które odbędzie się w Watykanie w dniach 21-24 lutego, spodziewany jest udział ponad 120 przewodniczących krajowych konferencji biskupich z całego świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem