Reklama

Jestem od poczęcia

Warszawska pielgrzymka na Jasną Górę - 300 lat tradycji

2018-07-10 12:06

Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa (KAI)

Twiitter.com

Pod hasłem "Z Maryją wolni" 6 sierpnia wyruszy 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę. To najstarsza w Polsce piesza pielgrzymka do Częstochowy - po raz pierwszy na trasę wyruszono w 1711 r. Historia trwającego od 300 lat pielgrzymowania mieszkańców stolicy jest pełna niezwykłych wydarzeń.

W intencji ustania zarazy

Na początku XVIII w. straszliwa zaraza zdziesiątkowała ludność nie tylko Warszawy, ale całej Rzeczpospolitej. W ciągu czterech lat, od 1707 r., w stolicy zmarło na dżumę 30 tys. osób, przy życiu pozostało jedynie dwóch ławników i trzech rajców. Domy były pozamykane, bo wymierały całe rodziny, klasztor dominikanów opustoszał, bo nikt z zakonników nie przeżył.

W klasztorze ojców paulinów przy Długiej zostało tylko dwóch zakonników i oni też zmarli, ale przed śmiercią przyszedł do nich stolarz Wojciech i wyznał, że w kościele ukazał mu się patron zakonu paulinów św. Paweł Pustelnik i polecił, żeby odprawić czterdziestodniowe nabożeństwo ekspiacyjne i podjąć praktyki pokutne, a wtedy zaraza ustanie. Gdy do klasztoru wrócił przeor o. Innocenty Pokorski, który opuścił Warszawę, żeby schronić się przed zarazą, zaczął gorliwie to polecenie wypełniać. Zaraza ustała, a w 1711 r. na Jasną Górę po raz pierwszy udała się pielgrzymka dziękczynna, zorganizowana przez Bractwo Pięciu Ran Pana Jezusa. Dwudziestu pątników wyruszyło do Matki Bożej, żeby dziękować za cud. Byli przekonani, że epidemię powstrzymały post i modlitwa warszawian.

Reklama

Materialną pamiątką z tamtej peregrynacji jest srebrna tablica wotywna, ukazująca Matkę Boską unoszącą się nad panoramą miasta i kościołem Świętego Ducha ojców paulinów wraz ze świętymi patronami. Klasztorny kronikarz zanotował, że „szlachetny pan Szymon Cichocki” oraz Bractwo Pięciu Ran Pana Jezusa w imieniu miasta Warszawy odbyli pielgrzymkę i procesję ze świecami. Arcybiskup Stanisław Szembek, prymas Polski, na widok procesji powiedział: „Chwalebny jest lud, co ślubuje, lecz nie mniej zakon paulinów, który do tego pobudza”.

Przed cudownym obrazem Matki Bożej pielgrzymi ślubowali, że co roku z klasztoru ojców paulinów wyruszy na Jasną Górę pokutno-dziękczynna kompania. Był to początek tradycji, która nieprzerwanie trwa już ponad trzy stulecia.

W trasie

Częstochowa leży 240 kilometrów od Warszawy. Trasę podzielono na dziewięć około 30-kilometrowych odcinków. Przeważnie pielgrzymowano w lecie, ale z czasem ustalił się zwyczaj wyruszania 6 sierpnia – w Przemienienie Pańskie. Grupa, zwana „kompanią” docierała na Jasną Górę 14 sierpnia, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pielgrzymi szli na Tarczyn i Grójec, przechodzili przez Mogielnicę, Nowe Miasto nad Pilicą i szli dalej na południe. Nie była to jedyna trasa, ale ta jest najstarsza. Od samego początku organizatorem pielgrzymki było Bractwo Pięciorańskie, do którego zapisywali się mieszczanie warszawscy, ale byli wśród nich także królowie i magnaci.

W drogę trzeba było zabrać pieniądze, jedzenie i przyodziewek, pątnicy zazwyczaj spali pod gołym niebem. Wynajęte furmanki wiozły ich tobołki z najbardziej niezbędnymi rzeczami.

– Wygodne buty to podstawa – mówią pielgrzymi. Najbardziej doświadczeni wśród nich znają sposoby, które pozwalają uniknąć bolesnych otarć i bąbli na stopach. Wielu pielgrzymujących „weteranów” twierdzi, że teraz to jest turystyka, nie pielgrzymka. Kiedyś było trudniej, spało się na wozie, w stodole, na gołej ziemi, nie było opieki medycznej.

Z czasem ukształtowały się na drodze do Częstochowy specyficzne zwyczaje. Pielgrzymi szli za krzyżem pod opieką przewodnika. Modlili się i śpiewali pobożne pieśni. Przechodząc obok kościołów i kaplic padali na kolana. Wielu z nich nawiedzało mijane po drodze świątynie i sanktuaria w Świętej Annie lub Gidlach.

W miejscowościach na trasie mieszkają rodziny, które przygotowują posiłki i napoje i przyjmują każdą grupę pielgrzymów z dziada pradziada. Pozwalają w ogrodach i na swoich łąkach rozkładać namioty. Zwykle od nikogo nie biorą pieniędzy.

Bardzo ważny moment tej drogi to pojednanie na Przeprośnej Górce tuż przed Częstochową. Pątnicy przepraszają towarzyszy i sami proszą o wybaczenie. Wejście na Jasną Górę było i jest momentem najbardziej doniosłym. Na tę okazję pątnicy ubierali się i robią to nadal w specjalnie przygotowane, świąteczne, ubrania. Warszawska pielgrzymka wchodziła od strony północnej. Pod figurą św. Prokopa lud padał na kolana. Kompanię witał przeor lub inny zakonnik, dziś metropolita lub warszawski biskup pomocniczy. Zakonnikowi, witającemu kompanię, towarzyszyła Jasnogórska Kapela, której muzycy skomponowali specjalne hymny powitalne. Chwilę potem klęczeli w kaplicy przed cudownym obrazem Matki Bożej.

Dotrzymana przysięga

Warszawianie dotrzymali złożonego ślubu. Mimo zaborów, powstań, wojen i totalitaryzmów, co roku z Warszawy wyruszała pielgrzymka. Mieszkańcy stolicy szli nawet w czasie okupacji, nawet gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Ponieważ zaborcy i okupanci zdawali sobie sprawę, że wiara Polaków jest „dynamitem”, a Matka Boska z Częstochowy to najgroźniejsza „rewolucjonistka”, zakazywali pielgrzymowania. Bezskutecznie, bo w czasie okupacji też szły na Jasną Górę małe grupy, tyle że wyruszały z Tarczyna i wcześniej wyprzedzali ich zwiadowcy, którzy informowali, czy na drodze jest bezpiecznie.

Do Częstochowy nie dotarła pielgrzymka, która wyruszyła w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy, czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic. Dziś upamiętnia ją wielki kamień z krzyżem na szczycie, ufundowany w 1935 r. przez Kazimierę Stępniak z Warszawy „jako votum za uzdrowienie z ciężkiej choroby”.

Za czasów PRL, jeszcze kilka lat po wojnie, pielgrzymi wychodzili przez nikogo nie nękani. Ale towarzysz Gomułka uznał w pewnym momencie, że społeczeństwo komunistyczne nie może tolerować takich zabobonów, a może też zorientował się, jaki „dynamit” jest w tej peregrynacji. Prymas kard. Stefan Wyszyński był świadom, że trzeba wiernych wesprzeć i zaczął co roku uroczyście żegnać pielgrzymów. Ten zwyczaj stał się normalną praktyką i trwa do dziś – metropolici warszawscy odprawiają Mszę św. i żegnają pielgrzymów, wyruszających w trasę.

W czasach PRL zaczęła się wojna o rząd dusz. Władze dysponowały wszelkimi środkami administracyjnymi, pielgrzymi zaś mieli jedynie determinację i ufność, więc nic nie mogło ich zniechęcić do peregrynacji. Ani udzielanie pozwolenia na pielgrzymkę w ostatniej chwili, czyli w przeddzień święta Przemienienia, ani zamykanie sklepów spożywczych na trasie, legitymowanie i wlepianie mandatów.

Szykany wobec pielgrzymów były szczególnie dolegliwe w 1963 r., gdy władze pod pretekstem szerzącej się epidemii, nie wydały zgody na wyjście pielgrzymki. Wędrówka na Jasną Górę była więc nielegalna, a milicja cofnęła ciężarówki z bagażami do Warszawy. – Pątnicy zostali bez niczego, w sutannie szedł tylko ks. Władysław Petecki, którego spokój udzielał się towarzyszom drogi.

Milicja krążyła na trasie, legitymowała i spisywała pielgrzymów, sprawdzała też, czy ktoś z mieszkańców ich nie przyjmuje, a patrole przeczesywały dom po domu. Nie wolno było nikogo częstować posiłkiem. Choć było groźnie, a przed Nowym Miastem nad Pilicą była przygotowana obława milicyjna, ostatecznie wszyscy wrócili bezpiecznie. Dwaj ojcowie paulini z klasztoru na Długiej po powrocie musieli zapłacić mandaty.

Gdy powstała „Solidarność” i w stanie wojennym z Warszawy szło już pospolite ruszenie, dziesiątki tysięcy pielgrzymów, w rekordowym roku - 49 tysięcy. Na początku szła tylko Warszawa, potem wyruszały inne miasta, cała Polska. Do kompanii przyłączali się też cudzoziemcy – Węgrzy, Czesi, Słowacy, Francuzi.

Pielgrzymi z wieloletnim stażem mówią o zmianach, jakie zaszły na przestrzeni lat. Obecnie jest o wiele wygodniej, zapewniona jest opieka medyczna. Ludzie na trasie zaczęli brać pieniądze od pielgrzymów, ale trudno się dziwić, bo na co dzień cierpią wielką biedę. Czasem przejeżdżający obok kolumny samochód, należący do agnostyka lub ateisty zwalnia i puszcza na cały regulator jakąś muzykę dyskotekową, żeby zagłuszyć pieśni religijne i modlitwę. Albo wyzywają i ubliżają. Kiedyś tego nie było.

Do końca świata

„Liber mirabilium” (Księga cudów) zawiera skrzętnie opisane przez paulinów nadzwyczajne łaski, otrzymane za wstawiennictwem Matki Boskiej Częstochowskiej. Są wśród nich 33 przypadki powstania z martwych i niezliczone opisy uzdrowień lub cudownych ocaleń.

Dla pielgrzymów, którzy wędrują od lat, cudy to oczywistość. Jeden z ojców paulinów wspomina kobietę, która szła prosić o zdrowie dla śmiertelnie chorego dziecka. Po kilku latach spotkali się znowu, tym razem szła dziękować za cudowne uzdrowienie. Opowiadają o uzdrowieniu niemowy, odkryciu kapłańskiego powołania, poznania męża lub żony, uzyskania sił do przeżycia dramatycznych wydarzeń. Mówią o licznych uzdrowieniach wewnętrznych, wyjściu z nałogów, odzyskaniu lub pogłębieniu wiary.

- Ta pielgrzymka wciąż przynosi wielkie duchowe owoce. Dlatego będzie trwać do końca świata - mówi KAI o wędrowaniu z Warszawy na Jasną Górę kard. Kazimierz Nycz.

Tagi:
pielgrzymka

Bydgoszcz: Monstrancja Fatimska podczas pielgrzymki na Jasną Górę

2018-07-17 21:22

jm / Bydgoszcz (KAI)

Akademicka grupa „Przezroczysta” przy parafii MB Królowej Męczenników w Bydgoszczy zaprasza do wspólnej modlitwy podczas Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę w towarzystwie Monstrancji Fatimskiej „Niewiasta Eucharystii”, która wyruszy z pątnikami na szlak.

Aleksandra Wojdyło

Monstrancja - a w niej przede wszystkim Eucharystyczny Pan Jezus - staje się dla pielgrzymów wielkim darem w przygotowaniu do peregrynacji kopii cudownego Obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej, której wizytę przeżywać będziemy w parafiach diecezji bydgoskiej od września. - Chcemy adorować Pana Jezusa poprzez Jego Matkę Maryję i od Tej, która jest „Pełna Łaski”, uczyć się wymawiać nasze codzienne „fiat” - powiedział ks. Piotr Wachowski.

Kapłan dodał, że adoracja Najświętszego Sakramentu podczas pielgrzymki staje się na dziś najważniejszą intencją dla diecezji. - Chcemy modlić się za młodzież w cieniu zbliżającego się synodu biskupów na temat ich wiary i rozeznania powołania, by wyraźnie odczytywała swoją życiową misję i odpowiadała na nią ochoczo - jednym słowem: by nie zabrakło naszej diecezji kapłanów i sióstr zakonnych. Tego roku intensywnej modlitwy o powołania nie możemy zmarnować i jest to zadanie każdego z nas - dodał.

Pierwsza Adoracja będzie miała miejsce podczas wieczoru uwielbienia „Pełna łaski” w Bazylice kolegiackiej św. Piotra i Pawła w Kruszwicy 22 lipca o godz. 20.

Monstrancje powstała w renomowanej pracowni Drapikowski Studio. Przedstawia Maryję - Niewiastę obleczoną w słońce, u której stóp znajduje się księżyc. W centrum, w sercu Niewiasty Eucharystii, znajduje się miejsce, w którym umieszczany jest Najświętszy Sakrament. Niepokalane Serce Maryi to Dom Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju. Symboliczną wartość monstrancji podkreśla 12 fragmentów meteorytu, rozmieszczonych w aureoli oraz fragment skały księżycowej, wtopiony pod stopami Maryi. Każdy z tych dodatkowych elementów posiada certyfikat NASA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: IV Mariacki Festiwal Organowy

2018-07-18 13:43

md / Kraków (KAI)

W bazylice Mariackiej w Krakowie rozpoczyna się dziś wakacyjny festiwal muzyki organowej. W jednym z najważniejszych krakowskich kościołów zabrzmi siedem różnorodnych koncertów organowo-kameralnej.

©Mazur/episkopat.pl
Kraków

Organizatorami IV Mariackiego Festiwalu Organowego są Międzyuczelniany Instytut Muzyki Kościelnej, obchodzący w tym roku jubileusz 10-lecia swojego istnienia, oraz Bazylika Mariacka.

Podczas koncertu inauguracyjnego 18 lipca na instrumentach w głównej i południowej nawie świątyni zagra Witold Zalewski, pomysłodawca wydarzenia i I organista katedry wawelskiej, natomiast Sławomir Zubrzycki zaprezentuje oryginalne brzmienie violi organista, zbudowanej według projektów Leonarda da Vinci.

Tydzień później zabrzmią arie, preludia, sonaty i fugi w wykonaniu Willy’ego Ippolito (organy), Anny Śliwy (skrzypce) i Joanny Soleckiej (klawesyn). W sierpniu natomiast usłyszeć będzie można poemat maryjny „Gratia plena” (Łaski pełna) na kwartet żeński, obój, altówkę i wiolonczele. Tegoroczną edycję festiwalu zakończą kompozycje Jana Sebastiana Bacha: Toccata i fuga d-moll oraz motet „Jesu, meine Freunde”.

W bazylice Mariackiej znajdują się trzy działające instrumenty organowe: 56-głosowe organy główne, powstałe w wyniku gruntownej przebudowy w latach 80. XX wieku przez firmę Włodzimierza Truszczyńskiego, 12-głosowe organy w prezbiterium, wykonane w 1912 roku przez Kazimierza Żebrowskiego oraz 7-głosowe organy w nawie południowej, wykonane w 1898 roku przez Tomasza Falla.

W tym roku parafia Mariacka we współpracy z firmą Comarch przystąpiła do gruntownej przebudowy instrumentów w świątyni z myślą o przywróceniu pełnego brzmienia muzyki organowej podczas liturgii. Obecnie w pracowni znajduje się instrument z prezbiterium oraz sześć zabytkowych głosów z organów głównych. Dlatego koncerty tegorocznego festiwalu będą się odbywały na dwóch instrumentach - głównym oraz tym z nawy południowej

Festiwal potrwa do końca wakacji – do 29 sierpnia koncertować będą także organiści Paweł Wróbel, Bartłomiej Banek, Andrew Reid, a wraz z nimi m.in. Krakowskie Trio Stroikowe, Kwartet Żeński Preziosa, perkusista Ryszard Haba czy chór Kantorei Sankt Barbara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

2018-07-19 07:13

Łukasz Krzysztofka

Paderewski zdawał sobie sprawę, że talent nie jest prywatną zdobyczą, ale pochodzi od Boga i dlatego Bogu i Ojczyźnie trzeba się odwdzięczyć – podkreślił prof. Jan Żaryn podczas wernisażu wystawy pt. „Ignacy Jan Paderewski. Artysta. Ambasador polskości. Mąż Stanu. Filantrop“. Wydarzenie rozpoczęło projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej”

Łukasz Krzysztofka

Ekspozycja pokazuje Ignacego Jana Paderewskiego nie tylko jako muzyka i męża stanu, ale również podkreśla jego wielkoduszność oraz działalność filantropijną. Wystawa składa się z siedemnastu plansz, na których znajdują się zdjęcia oraz opisy fragmentów życia Ignacego Jana Paderewskiego. Autorem grafiki jest Paweł Kowalczyk, a twórcą całości Elwira Gilewicz. Fotografie pochodzą z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Zobacz zdjęcia: W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

Celem projektu jest budowanie świadomości historycznej poprzez przypomnienie osoby i działalności Ignacego Jana Paderewskiego. Jako postać, która bezpośrednio przyczyniła się do powrotu Polski na mapę świata i premiera rządu, wpisuje się on wyjątkowo w jubileuszowe obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Może być przykładem służby ojczyźnie, przede wszystkim wśród młodego pokolenia.

Prezentowane plansze przetłumaczone są również na język angielski. Bohater wystawy, jak nikt inny, działał na rzecz Polski za granicą. Szacunek, jaki posiadał wśród polityków i dyplomatów z całego świata był tego wyrazem. - Ten projekt to nasza cegiełka, którą chcemy dołożyć do wspólnego dzieła przypominania o ojcach naszej niepodległości w 100-lecie jej odzyskania. Ma on na celu popularyzację wiedzy o Ignacym Janie Paderewskim. Nasza wystawa ma pokazać wielość twarzy Paderewskiego – mówi „Niedzieli” Marcin Pasierbski, prezes Fundacji Służba Niepodległej, organizatora przedsięwzięcia.

Postawił na Stany Zjednoczone

Podczas wernisażu wystawy wykład pt. „Ignacy Jan Paderewski i jego wkład w odbudowę Państwa Polskiego” wygłosił prof. Jan Żaryn. Było to swoiste preludium do informacji oraz zdjęć, które zgromadzono na wystawie.

Senator zaznaczył, że – pomimo tezy, iż ludzie kultury niekoniecznie powinni angażować się w politykę – Paderewski sprawdził się w tej dziedzinie znakomicie. – Równie mocno mieścił się na podium między dwoma herosami ówczesnej Polityki – Piłsudskim i Dmowskim – podkreślił prof. Żaryn. Przypomniał, że Paderewski zyskał sławę międzynarodową nie tylko jako wirtuoz i pianista, ale także jako wybitny kompozytor tamtej epoki. Bez wątpienia pozostaje jednak dzisiaj, w 100-lecie odzyskania niepodległości, w pamięci jako wybitny mąż stanu. – Zapisał się w historii jako jeden z tych, którzy postawili na Stany Zjednoczone i tam ulokowali nadzieje na to, by sprawa polska uzyskała należyte miejsce – powiedział prof. Żaryn. Dodał, że Paderewski potrafił zauroczyć swoją osobą i improwizacją utworów muzycznych, ale także myśleniem w kategoriach politycznych prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa W. Wilsona, na czym zyskała Polska.

- Paderewski stanął na czele rządu polskiego w 1919 r. – bodaj czy nie najważniejszym, jeśli chodzi o wytworzenie struktur państwowych tak, by one mogły nie tylko obronić się przed nawałnicą, która w 1920 r. nastąpiła, ale także by na bieżąco realizować najważniejsze kwestie związane z integracją państwa i budowania jego podstawowych struktur, czyli urzędów. W zasadzie dzisiaj w 2018 r. wszystkie najważniejsze instytucje państwowe będą albo w tym, albo w przyszłym roku obchodzić swoje stulecie – zauważył prof. Żaryn.

Symbol zgody i pojednania

Odnosząc się do prezentowanej wystawy powiedział, że każde przedsięwzięcie, które mówi o ważnych fragmentach naszej historii to duża wartość sama w sobie. Na samej wystawie jednak nie powinno się zakończyć. - Paderewski zasługuje na osobne potraktowanie także np. w formie filmu fabularnego czy serialu telewizyjnego, bo była to szalenie barwna postać i taka, której życie rozpisało scenariusz filmowy – wskazał senator Żaryn. Zaznaczył, że w podręcznikach Paderewski będzie zawsze istniał jako pianista i kompozytor, mąż stanu, który we właściwym momencie naszej historii odnalazł swoje zadanie życiowe. Było nim służenie Polsce jako państwu, które odradzało się po 123 latach. - Niewątpliwie jego podpis pod Traktatem Wersalskim to ten dokument, który jest dzisiaj traktowany jako najważniejszy, jeśli chodzi o dokumenty podpisane przez premiera rządu polskiego i ministra spraw zagranicznych – Ignacego Jana Paderewskiego – podkreślił. W opinii prof. Żaryna Paderewski to także symbol zgody i pojednania między Piłsudskim a Dmowskim, jak zwornik, który jednoczy rozchwiany dom.

Prelekcje i recital

Życie Ignacego Jana Paderewskiego, jego twórczość, działania na arenie międzynarodowej i sytuacje społeczno-polityczne przedstawione w projekcie znajdują sens, jeśli zwiąże się je z finalną sytuacją 1918 roku. Całość jest bardzo wymowna, bowiem dzieje się w roku 2018: 100 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej” składa się z wystawy, cyklu seminariów oraz recitalu fortepianowego. Wystawa w lipcu i sierpniu będzie podróżowała po instytucjach w Warszawie i okolicy, we wrześniu planowane jest jej pokazanie w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Z kolei seminaria odbędą się jeszcze 28 sierpnia oraz 26 września. Prelegentami będą prof. Marian Marek Drozdowski oraz Marek Dyżewski. Projekt zakończy recital fortepianowy, który odbędzie się na przełomie września i października w Warszawie.

Wernisaż wystawy odbył się w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Uczestniczył w nim prof. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, Polacy z Ukrainy i Polonia włoska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem